Za drogie mieszkania pogłębiają zapaść demograficzną

Dodane dnia 26 maj 2026 w kategorii Rynek nieruchomości | 0 komentarzy

PODSUMOWANIE:

Rosnące koszty mieszkań i brak stabilności mieszkaniowej coraz mocniej wpływają na decyzje o zakładaniu rodzin. Młodzi ludzie częściej odkładają posiadanie dzieci, co pogłębia problemy demograficzne i może w przyszłości zmienić cały rynek nieruchomości.

Trudny dostęp do własnego mieszkania coraz mocniej łączy się z kryzysem demograficznym. Problem nie sprowadza się do samego zakupu lokalu i wysokich cen nieruchomości. Chodzi o moment, w którym młodzi ludzie czują, że mogą bezpiecznie planować życie rodzinne. W obecnych warunkach rynkowych wielu czeka na niego zbyt długo. Bez stałego miejsca zamieszkania decyzja o dziecku staje się trudna, a wielu młodych ludzi nie decyduje się założyć lub powiększać rodziny.

Brak mieszkań przynosi brak dzieci?

Z badań doktor Izabeli Rudzkiej z SGH i profesora Marka Bryxa wynika, że dla dwóch trzecich młodych osób niestabilna sytuacja mieszkaniowa jest barierą przed zakładaniem rodziny. To pokazuje, że własne lokum nie jest wyłącznie dobrem konsumpcyjnym ani inwestycją. W polskich warunkach często oznacza poczucie bezpieczeństwa, możliwość budowania relacji i przekonanie, że rodzina ma gdzie funkcjonować.

Prócz tego Rudzka zwraca uwagę, że wiele osób, które chcą mieć dzieci, nie ma stabilnych warunków zatrudnienia. Część pracuje poza etatem, inni nie mogą doczekać się umowy o pracę na czas nieokreślony. W takiej sytuacji mieszkanie staje się jeszcze trudniejsze do zdobycia. Najem w Polsce nie zawsze daje poczucie bezpieczeństwa, szczególnie gdy lokal na własność jest traktowany jako zabezpieczenie i podstawa majątku. Skutkiem tej sytuacji jest odsuwanie decyzji o założeniu lub powiększaniu rodziny. Według danych przytoczonych przez Forsal w ciągu trzydziestu lat wiek urodzenia pierwszego dziecka przesunął się o trzy lata i wynosi obecnie 29 lat. W raporcie doktor Rudzkiej 16 1% respondentów zadeklarowało, że w ogóle nie chce mieć dzieci. Oznacza to, że część planów rodzinnych może być tylko odraczana, a inne nie doczekają się realizacji.

Kryzys demograficzny oznacza mniej kupujących w przyszłości

W latach 80. w Polsce rodziło się około 800 tys. dzieci rocznie. Obecnie jest to około 250 tys. Według prognoz ZUS i Eurostatu, w najbardziej pesymistycznym wariancie liczba urodzeń może spaść do 100 tysięcy rocznie. Forsal podaje też, że przez sześć ostatnich lat ubywało średnio 150 tysiąca osób w ciągu roku. W tym tempie, w latach 2030–2040 populacja naszego kraju może zmniejszyć się o 2,5 miliona osób.

Demografia z pewnością zmieni rynek mieszkaniowy. Robert Chojnacki z Tabelaofert wskazuje, że kończy się okres, w którym deweloperzy korzystali z rekordowo licznej grupy potencjalnych kupujących w wieku od 25 do 64 lat. W przyszłości będzie się ona kurczyć. Nie oznacza to jednak, że potrzeby mieszkaniowe są mniejsze. Forsal zwraca uwagę na problem ponad 5 mln mieszkań w budynkach bez windy, lokale substandardowe oraz potrzebę rozwoju mieszkań dla seniorów.

Z wypowiedzi wiceministra Tomasza Lewandowskiego przytoczonej przez Forsal wynika, że potrzeba takich mieszkań pozostaje pilna. Rządowa strategia zakłada budowę mieszkań społecznych na dużą skalę oraz remont części zasobu komunalnego. To dobry kierunek, ponieważ jasno widać, że gdy młodzi ludzie nie mają stabilnych warunków mieszkaniowych, ostrożniej podejmują decyzje o dzieciach. Spadek liczby urodzeń ogranicza z kolei liczbę przyszłych kupujących. Dlatego polityka mieszkaniowa musi stać się jednym z elementów odpowiedzi na kryzys demograficzny.

Tagi: ,

Dodaj komentarz