„Dzicy lokatorzy” w mieszkaniu – co zrobić?

Dodane dnia 30 Lip 2018 w kategorii Porady | 0 komentarzy

Coraz więcej miast boryka się z problemem dzikich lokatorów, którzy bez pozwolenia zajmują lokale komunalne. Wymieniają zamki i nie chcą dobrowolnie opuszczać mieszkań i właściwie często działanie takie uchodzi im na sucho. Policja jest bowiem w tych sprawach bezsilna.

W taki sposób zajmowanych jest nawet kilkadziesiąt lokali rocznie w samym tylko Lublinie, który boryka się z tym problemem. W tym mieście na mieszkanie komunalne czeka się nawet 7 lat, co może być jedną z przyczyn takiej skali zjawiska. Dzicy lokatorzy wchodzą do mieszkań często zaraz po wyjściu ekipy remontowej, która przygotowywała lokal dla kolejnego najemcy. Zmieniają zamki i czują się tam jak u siebie, przy czym znaczna część z nic, bo aż 80% nie opłaca miesięcznego czynszu. Nalicza się im jedynie odszkodowanie za bezumowne korzystanie z lokalu, które jest równowartością czynszu. Tym samym osoby, dla których mieszkanie było przeznaczone, muszą dalej czekać w kolejce. Dzikich lokatorów nie można bowiem tak po prostu eksmitować.

Osoby takie doskonale zdają sobie sprawę z tego, że obecnie obowiązujące przepisy lepiej chronią lokatorów niż właścicieli lokali. Eksmisja jest możliwa wyłącznie na podstawie wyroku sądu, a uzyskanie go jest procedurą długotrwałą i kosztowną. Następnie wniosek o dokonanie eksmisji kieruje się do komornika, który jako jedyny organ może taką procedurą przeprowadzić. Policja natomiast również nic nie może w tym zakresie zrobić, więc zgłaszane sprawy umarza. Zdarza się, że asystuje komornikowi przy trudnych eksmisjach, jednak takie mogą się odbyć dopiero o uprzednim uzyskaniu wyroku z klauzulą wykonalności.

Paradoks sytuacji polega na tym, że gmina eksmitując takich lokatorów musi im zapewnić lokal zastępczy, a na ten, jak wspomniano wcześniej, czeka się latami. Jest to więc błędne koło, w którym wskutek obowiązujących przepisów gmina ma właściwie związane ręce.

Niestety sytuacja nie zmieni się, dopóki przepisy nie zostaną udoskonalone. Zgodnie bowiem z polskim prawem zajęcie lokalu przez dzikich lokatorów stanowi czyn o niskiej szkodliwości społecznej, dlatego też sprawy trafiające na policję są najczęściej umarzane. Mimo, że art. 193 kodeksu karnego stanowi: kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku, to jednak konsekwencje z niego wnikające rzadko są faktycznie egzekwowane, o czym osoby zajmujące bezprawnie nieruchomości, doskonale wiedzą.

Osoby wynajmujące prywatne mieszkania również muszą przejść proces sądowy, by możliwa była eksmisja nieuczciwych lokatorów. Na forach internetowych można znaleźć porady, jak radzić sobie w takim wypadku, poprzez możliwie największe uprzykrzanie życia takim lokatorom, np. wyłączając im prąd. Nie są to jednak metody zgodne z prawem, trudno więc by były stosowane przez gminy. W takich sytuacjach niestety często jedynym, ale i najlepszym wyjściem dla gminy jest zostawienie takiego uciążliwego lokatora w spokoju.

Źrodło: bezprawnik.pl

Tagi: ,

Dodaj komentarz